Sie 112011
 

Zespół ten już dwa razy wymykał nam się na festiwalach. Raz w zeszłym roku na Mastersach (z racji zbyt wczesnego występu) a drugi raz na Wacken (zniknął w natłoku licznych zespołów). Wreszcie przyszła kryska na matyska i Delain zawitał do Polski na swój indywidualny koncert w Stodole. I dobrze się stało, bo Within Temptation odłożył występ na jesień i pozostała brzydka wyrwa w grafiku. A że zespoły są dość podobne jeśli chodzi o styl muzyczny, to taki wypełniacz dobrze się wpasował w koncertową wyrwę. Dodatkowo klawiszowiec Delain grał niegdyś w Within Temptations i jest twórcą rzeczonego Delain. Stąd też niewiele się namyślając zebraliśmy niewielką gromadkę fanów i ruszyliśmy tłumnie do Stodoły, poznać śpiewającą Charlotte za Holandii.

A właściwie kto to jest Charlotte Wessels? Mianowicie, wielkim plusem zespołu jest młodziutka wokalistka, która nie dość, że umie zacnie śpiewać to jeszcze bardzo dobrze się prezentuje na scenie. Doskonale wpisuje się w styl takich zespołów nazywanych hasłem „female fronted metal”. Delain obok Within Temptation, Evanescence, Theatre of Tragedy, Xandrii, Sirenii czy Epicy to dobry przykład, że babka na wokalu może wiele i tworzy niesamowitą atmosferę muzyczną. Przed występem głównej gwiazdy zagrało „Serenity”. Przesiedzieliśmy część ich występu przy piwie a potem grzecznie wysłuchaliśmy to, co mieli jeszcze do wyśpiewania. Brzmiało dobrze, a już całkiem dobrze było gdy na scenie pojawiła się Lisa Middelhauve. Z początku, Marcin wziął ją za wokalistkę Delain, ale okazała się to okrutna pomyłka. Lisa bowiem śpiewała niegdyś w Xandrii a teraz gościnnie występuje z różnymi zespołami próbując wrócić na scenę. Nie było to może porywające, ale dobrze wprowadziło nas w atmosferę nadchodzącego zespołu. Znów nagłośnieniowcy dali o sobie znać – lekko za mocno podkręcili gitarki i perkusję. Przez to nie było słychać syntezatorów a śpiew był lekko przytłumiony. Gdzieś ktoś pisał na jakimś forum, że to celowy zabieg organizatorów. Może. (Zbych: jjjjasne)

Publika czuła się rozgrzana. Nie była liczna i zapewne organizatorzy liczyli na większe zainteresowanie imprezą. Niestety marka Delain jeszcze nie jest zbyt znana i ciężko jest zebrać całą salę – tak jak chociażby Within Temptation kilka lat temu (była pełna sala). Co jak co, wydają dopiero swoją 3 płytę więc dorobek sceniczny nie jest znaczny. Jednak te osoby co przybyły do Stodoły, spokojnie dawały radę – tańczyły, klaskały, śpiewały i okrzykami zachęcały do dalszej gry, choć czuć było, że już nie wstępnej. Wśród tłumku Czarnuchów nie brakło wystylizowanych przebierańców w gorsetach, kolorowych butach, sznurowanych spodniach i wyżelowanych włosach. I trzeba oddać honor niektórym dziewczynom – wyglądały super. Inne – lepiej żeby się już nie pojawiały więcej w takich strojach publicznie.

Wreszcie wbiegła sama Charlotte z resztą zespołu. Zagrali kawałki z „April Rain” i trochę z wcześniejszej „Lucidity”. Nie mogło zabraknąć standardowych hitów w postaci „Stay Forever” czy „April Rain” – zaśpiewane na koncercie zabrzmiały lepiej niż na płycie. Sama Charlotte prezentuje się nad wyraz apetycznie – dobrze śpiewa i ładnie wygląda, do tego cechuje się dużą charyzmą i wspaniałą lwią grzywą rudych włosów (którymi ochoczo wymachuje). Ma w sobie to wszystko, co powinna mieć front-womenka zespołu metalowego. Widać było że jest bardzo zadowolona z występu i często z niedowierzaniem patrzyła na entuzjazm polskiej publiki (Zbych: skąd my znamy to zdziwione spojrzenie frontmana ? Patrz choćby – Rapsody, Blind Guardian, czy chociażby Bolt Thrower. Oni jak i wiele innych zawsze są pod dużym wrażeniem polskich fanów i ich ochoty do zabawy razem z zespołem). Ludziska skandowali nazwę zespołu, klaskali i dobrze reagowali na to, co działo się na scenie. Również ochoczo dołączali się do refrenów piosenek. Ciepłe przyjęcie było chyba dobrze zapamiętane. Na blogu Delain pod adresem http://delain.posterous.com można przeczytać:

„(…) You would expect a day like this would recharge you for another tour day, and for a great part it did, but it also puts you in a relaxed kind of rhythm. For me, it was a bit hard to get out of that again: during sound check in Poland, I was convinced that someone made all the songs 20 bpm faster. In fact, I think it was me who was 20 bpm slower the whole day :)

Fortunately the crowd in Warschau gave us a lot of energy! They really made our first Polish show one to remember. We’re looking forward to coming back to play there!”

Koncercik był syty i tego się po nim spodziewaliśmy. Wreszcie Delain dopadliśmy, na własnym gruncie i jeśli kiedyś będzie znów u nas, to trzeba będzie raz jeszcze na niego się wybrać. Mało występuje w Polsce zespołów tego typu, więc każda wizyta kapeli z apetyczną panienką na wokalu to obowiązkowy punkt koncertowy dla każdego metalowego freaka!

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)