Lut 072010
 

Hail!

Udało się! Jest miejsce na to, by pisać o muzyce, koncertach, przeżyciach i innych ciekawych i fajnych przygodach, które mogą nas spotkać. Nie udałoby się to bez Soliego, który przygotował wszystko, by można było czytać te słowa. Szacunek wielki dla Ciebie się należy. A dlaczego piszę „nas” a nie „mnie”? Bo skoro trafiłeś czytelniku na ten blog, to znaczy, że nie jesteś do końca anonimowym użytkownikiem. Jest nawet ogromna szansa na to, że znam Cię osobiście i pewnie na niejednym koncercie bywaliśmy. Ostatecznie, bo to nie jest prywatny blog tylko ogólnodostępne miejsce dla wszystkich, lubisz muzykę o której tu można poczytać. Już za samo to należy się respekt i ściśnięcie graby.

W chwili obecnej docieram blog by był on czytelny i funkcjonalny. Jak już wszystko ruszy, to będzie to miejsce, gdzie będziecie mogli poczytać o tym, jakie koncerty nas czekają i gdzie się będzie można wybrać. Do tego jeszcze dochodzi to, czego nie ma, a co byście chcieli by się znalazło. Sporo z Was chodzi na wydarzenia o których reszta nawet nie słyszała. Na takie rzeczy czekam – podzielcie się nimi a kto wie, może ktoś następnym razem będzie chciał też tam być. Za takim rozwiązaniem przemawia również wygoda. Wiecie, puszczanie mailem info jest może i wygodne, ale maile mają to do siebie, że znikają lub coś jeszcze gorszego. Mając adresik strony zawsze macie pod ręką wszystko to, co chcielibyście wiedzieć. Wygodne, prawda?

To jest tylko wstępniak. Co będzie dalej – zobaczymy. Będzie fajnie by każdy się o tym miejscu dowiedział i korzystał z niego. Jeśli chcecie się czymś podzielić, zamieścić zdjęcie lub relację z fajnego zdarzenia (nawet dożynki w Skolimowie) to piszcie do mnie. Maila macie w stopce, w robocie do mnie też, telefon działa i tylko z przekazem telepatycznym mogą być problemy.

Na dobry początek, by blog się dobrze zaczął, mam kilka słów i obrazów dla Was.

Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal — jak głuchy dzwon północy —
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.

Ja komet król – a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę –
ja piorun burz – a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.

Ja – otchłań tęcz – a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach –
jam błysk wulkanów – a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.

Na harfach morze gra – kłębi się rajów pożoga –
i słońce – mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga

I jeszcze wersja live – oczywiście Stodoła z zeszłego roku. Kto był ten wie, że nie było czego zbierać, tak chłopaki zagrali.

Tyle na dziś. Reszta na później. Do przeczytania…

m/

Vale!

  One Response to “Na dobry początek”

  1. Hail to the Emperor.

    Zaiste godne jest to miejsce obcowania z Muzą wszelaką, „dizajn” „klajmit””fiiiling” – jednym słowem NICE. Wielkie brawa Panowie, zaczynamy ostrą SOLÓWĘ z Z CADAVEROWYM ŚWINIAKIEM W TLE :) m/ YEAH

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)