Sty 152011
 

Śnieg sparaliżował miasto
Cały poniedziałek warszawiacy musieli zmagać się ze śnieżycą. Główne ulice były kompletnie nieprzejezdne, w korkach stały autobusy, a tramwaje wypadały z torów.  Oto miejsca, gdzie utrudnienia były największe:
– Ulica Tamka w kierunku Powiśla zakorkowana, natomiast samochody jadące w kierunku centrum mają problem z podjazdem w stronę centrum – napisała Agnieszka.
– Radzę omijać Wysockiego w stronę Trasy Toruńskiej, wszystko stoi, całe Bródno jest sparaliżowane – pisał Marcin. Korek utworzył się również na Trasie Toruńskiej w kierunku Tarchomina.
Stała Czerniakowska w obu kierunkach, Wisłostrada, Puławska w stronę Piaseczna. Korek również na Trasie Łazienkowskiej i w al. Jerozolimskich. Modlińska i Płochocińska w obie strony – tam też były ogromne problemy.
Sikorskiego i Gagarina zakorkowane, nie lepiej było w okolicach lotniska Chopina. – Stoję w korku na drodze z lotniska, podobnie jest w przeciwnym kierunku – mówił Marcin z MPT.
Dyżurny techniczny miasta przyznał: zdarzeń jest tak dużo, że trudno je wszystkie wymienić.

Problemy z tramwajami i autobusami
– Stoi cały sznur tramwajów na Korotyńskiego w stronę Okęcia – napisała Karolina.
– Korki na Ochocie, stoją też tramwaje w al. Jerozolimskich w kierunku Ochoty – pisali internauci.
– Na rondzie u zbiegu ulic Waryńskiego i Armii Ludowej stoi złamany autobus. Cała Trasa Łazienkowska i Armii Ludowej stoją w korku omijać z daleka – napisał Piotr.
– Cała Towarowa stoi. Tramwaje stoją od 20 min. i nikt nie wie, co się dzieje. Drzwi otwarte, zimno, śnieg do środka pada – alarmował Astucci.
Rzecznik ZTM Andrzej Skwarek powiedział, że mimo ciągłego odśnieżania ulic pasażerowie komunikacji miejskiej muszą liczyć się ze sporymi utrudnieniami. Opóźnienia mogą sięgać nawet kilkudziesięciu minut; wiele linii autobusowych i tramwajowych nie kursuje według rozkładów jazdy. Decyzje o wysłaniu pojazdów w trasę na pętlach podejmują dyżurni ruchu.
114 kolizji i 1 wypadek
Od godz. 7 do 19.30 w Warszawie doszło do 114 kolizji i jednego wypadku, w którym została ranna jedna osoba – poinformowała w poniedziałek wieczorem PAP Beata Wlazłowska z Komendy Stołecznej Policji.

Pługosolarki nie nadążają
Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta zaapelował do kierowców o przepuszczanie pługów usuwających śnieg ze stołecznych ulic – podał PAP. Od rana pracuje ich tu 170.
Chociaż ZOM od rana wysyła na miasto pługosolarki, to intensywne opady przysparzają problemów. Na jezdni zbiera się błoto pośniegowe. Kierowcy jeżdżą wolniej. Tworzą się korki.
O godzinie 16.00 zacznie się nowa akcja posypywania. – Tym razem mieszanką chlorku sodu z chlorkiem wapnia ze względu na spadającą temperaturę – informuje Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.

Problem na kolei
O problemach na kolei donosi Natalia. – Perony na stacjach Włochy, Ursus: ludzie wysiadając z pociągu przewracają się! Nie daj Boże pod pociąg. Schody w tunelach masakrycznie śliskie, osobiście dziś byłam świadkiem upadku starszej pani ze schodów na Włochach – napisała na warszawa@tvn.pl.
– Od 30 minut stoimy na moście nad Wisłą w pociągu bez prądu i ogrzewania, w kierunku Powiśla. Zero informacji. 30 minut w ciemnościach – informuje Krystian.

Paraliż na Ochocie
Całkowicie sparaliżowane skrzyżowanie ulic Bitwy Warszawskiej 1920r i ulicy Grójeckiej. Przez 7 cykli świateł na skrzyżowaniu wciąż te same samochodu. Dochodzi do sytuacji w których autobus miejski blokuje skrzyżowanie a tramwaje jadące w stronę Okęcia i Centrum dzwonią bo nie mogą przejechać. Tramwaje stoją od przystanku Bitwy Warszawskiej do przystanku Och-Teatr wypuszczając pasażerów na tym odcinku. Samochody opuszczają również skrzyżowanie po chodnikach aby skrócić czas oczekiwania na skręt w ulicę Grójecką z Banacha. Na miejscu nie ma żadnej policji która by mogła kierować ruchem. Karetki pogotowia wyruszająca ze szpitala na Banacha potrzebują kilku minut aby przejechać skrzyżowanie.

Koncert
Tak właśnie zaczął się koncert Theriona. Z powodu tej całej katastrofy komunikacyjno-pogodowej tylko nieliczni dotarli do Stodoły, a konkretnie ja i Minkar. Warunki dojazdowe były naprawdę fatalne i chyba nie muszę mówić, co mówił Zbyszek, gdy do niego dzwoniłem przez telefon. Pewnie w każdych innych warunkach byłoby fajnie i miło, a tak pozostał niedosyt i wrażenie, że ktoś zagrał nam na nosie. Nigdy jeszcze nie mieliśmy takiego zdarzenia – a przetrwaliśmy już wiele koncertów jak chociażby podczas powodzi, burzy, tysiące kilometrów od domu i inne takie. Tym razem śnieg i komunikacja wygrały. Ze wszystkimi. Zespół też miał problem z dojazdem, bo wcześniej mieli koncert w Krakowie. Im się udało – wielu fanom nie. Jednak zostawmy tą kwestię – i tak się nic nie zmieni bo na takie coś nie ma siły. Po prostu. Został zatem koncert i niech on teraz zagra główne skrzypce.
Stodoła napełniała się powoli. Widać było, że dużo ludzi jedzie lub nie przyjedzie. Nie było kłopotów z szatnią czy dostaniem się do piwa. Miejsce w naszym kąciku też było niezagrożone. Jak nigdy. Na support nie wyszliśmy – dało się ich słyszeć w hallu. Trzymali klimat Theriona, ale kompletnie ich nie znałem i nadal nie znam. Jakoś nie dane było się cieszyć w pełni z takiego zdarzenia, gdy nie ma połowy składu na pokładzie. Kilku znajomków znów się pojawiło a Stodoła powoli się napełniała. Jak porównam koncert w ramach trasy Gothic Cabbala i teraz to różnice są aż nazbyt widoczne. Teraz było mniej ludzi i całość była przygotowana z mniejszym rozmachem – w końcu poprzednio nagrywali swój koncert na DVD więc wszystko było dopięte na ostatni guzik. Tym razem było wszystko normalne, choć oczywiście pewnych standardów nie obniżono. Głównie muzycznych i o to chodzi.
Therion wyszedł w koncertowym składzie, którego większość już była znana. Na wokalu Snowy Shaw i Thomas Vikström – tym razem Snowy był w bereciku na bakier i przypominał pirata albo innego majtka ze statku. Jakoś poprzednie wcielenie barbarzyńcy z futrzaną kurteczką pasowało lepiej do klimatu utworów. Nie szata zdobi człowieka i nie Snowy robi za tą „piękną” część zespołu. O to dbają już dwie dziewczyny – Katarina Lilja i Lori Lewis. Śpiewały bardzo dobrze i jak zawsze miały kilka fenomenalnych kreacji gorsetowo-wampiryczno-onirycznych. Ubrane na czarno z akcentami czerwieni prezentowały się super. O głosie nie ma co wspominać – dźwięczny i głośny. Nawet średniej jakości nagłośnienie nie przeszkodziło w jego eksponowaniu. Christofer na gitarce – już w krótkich włosach – bawił się świetnie. Przywitał się po polsku i przez cały koncert szalał jak młodzik.
Bestia (bo „Therion” to po grecku bestia) zaprezentowała swój najnowszy album – Sitra Ahra. Nie jest to nic odkrywczego, bo kontynuuje to, co było już słychać na Gothicu, ale w wykonaniu Theriona nawet oklepane kawałki brzmią dobrze i można je słuchać na okrągło. Co najmniej 3 były z nowej płyty bo rozpoznałem „Sitra Ahra”, „Hellequin” oraz „Kali Yugę”. Nie zabrakło obowiązkowych numerów jak „Abraxas”, „Blood of Kingu” czy „The Siren of the Woods” oraz klasyki nad klasykami czyli „Rise of Sodom” oraz „To Mega Therion”. „Rise…” ma tak niesamowitą siłę przebicia i przekazu, że powoduje drżenie powietrza. Nie było tym razem niesamowitych skrzydeł u jednej z pań, ale za to publika zareagowała jak trzeba. Tylko pierwsze dźwięki skrzypiec zabrzmiały jak podniósł się ryk i zaraz cała sala śpiewała.
Jeszcze o jednej ciekawostce muzycznej muszę powiedzieć. Po raz pierwszy słyszałem wykonanie koncertowe „Dies Irae”. Kawałek Mozarta to klasyka nad klasyki. Brzmi super przy pełnym chórze i stu osobach. Przy mniejszej obsadzie, jak w przypadku Theriona raptem 3 osoby (nie wiem, czy wszyscy brali udział), też był do posłuchania choć to nie to samo. Tak wyszło therionowo – klimaty „Theli” się przypominają. Z drugiej strony to bardzo miła wstawka i sympatycznie, że taki klasyk pojawił się w ich repertuarze.
Na „To mega therion”, który trwał monstrualnie długo, wyszli wszyscy, którzy supportowali Therion i razem pozowali do zdjęć, grali na gitarach i wygłupiali się. Tworzyli jedną rodzinę i bawili się równie dobrze co słuchacze.
Koncert był super – od kapeli po dodatki w postaci strojów, wyświetlanych filmów i zachowania. Warto było pójść na nich choć ich koncerty są w miarę często w Polsce. Jednak każdy jest na tyle inny, że nigdy się człowiek na nich nie nudzi. Szkoda tylko pogody, która zaprzepaściła szansę dla niektórych na zobaczenie i wysłuchanie Theriona, ale może następnym razem się uda. Oby szybko.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)