Lip 162013
 

(by Zbych)

      Wszystko zaczęło się od mojego kumpla, który pewnego dnia polecił mi zapoznanie się z serią komiksów Walking Dead. Jest on zagorzałym fanem zombiaków wszelkiej maści i nasze gusta pod kątem gier, komiksów czy książek są dość zbliżone. Dlatego też często wymieniamy się informacjami na temat wartych uwagi pozycji. Mijały tygodnie, ale ja jakoś nie mogłem się zebrać w sobie żeby zabrać się za poleconą serię (może dlatego, że miałem ją w całości w pdf-ach na kompie). Los chciał, że całkiem przypadkiem w TV natrafiłem na kilka odcinków drugiego sezonu Żywych Trupów. W tym samym czasie z PS Network ściągnąłem demo gry komputerowej The Walking Dead  i wtedy się zaczęło.

      Ale po kolei. Zacznijmy od małego rysu historycznego. Seria stworzona przez Roberta Kirkmana zaczęła ukazywać się 10 lat temu, począwszy od października 2003. W Polsce, za pośrednictwem wydawnictwa Taurus Media zaczęto wydawać zbiorcze tomy po sześć zeszytów w odcinku już 2 lata później (październik 2005). Jak to często bywa, Kirkman miał początkowo problemy z wystartowaniem serii. Kolejna historia o zombiakach nie znajdowała za specjalnie zainteresowania wśród wydawców. De facto dzięki Image Comics mamy teraz do czynienia z dość mocną rozwijającą się marką na kilku frontach, której zainfekowani zombie-fani są na wiecznym głodzie nowych materiałów i opowieści o chodzących trupach. Na czym polega ten fenomen? Zapraszam do lektury.

     Obecnie na polskim rynku istnieje szereg możliwości zetknięcia się z marką Walking Dead. Zaczynając od serialu TV, mamy też świetną grę video, serię wciągających komiksów, dwie książki a nawet audio-komiks. Jest tego całkiem sporo. Jak już wspomniałem początkowe spotkanie z trupami potraktowałem jako ciekawostkę. Można by rzec, pierwsze info o rozwijającej się pladze nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Pierwszego „trupa” zobaczyłem całkiem przypadkiem w TV. W późnych godzinach nocnych TVP1 emitowała odcinki drugiego sezonu. Można by rzec, to było moje pierwsze tete-a-tete z Kirkmanowskimi zombiakami. Grupka ludzi próbująca przeżyć na jakiejś farmie – trochę standard?! To co mnie zaintrygowało to dość duży nacisk na ich wzajemne relacje i walka o przeżycie. Zombiaki były tu jak nieuchronna fala, która co jakiś czas niczym przypływ zabierała kogoś ze sobą – w bardzo krwawy sposób.

     No ale oglądanie serialu od połowy drugiego sezonu nie ma żadnego sensu. Czym prędzej odpuściłem i zacząłem szukać wydania DVD. I tu nieoczekiwany bloker. W Polsce jak na razie nie jest dostępne legalne obejrzenie wydanych już 3 sezonów serialu w postaci DVD. Chyba że cały pakiet trzeba by zakupić za granicą. Zaczynam pomału rozważać tą ewentualność bo piracenie czy oglądanie serialu w e-kanałach jakoś mnie nie kręci. Poza tym jestem snobem-kolekcjonerem. Lubię mieć własne wydanie ulubionych seriali na DVD i kropka.

W między czasie, wspomniany już we wstępie kumpel zachwycał się ściągniętą poprzez PS Network grą o tym samym tytule – The Walking Dead na Play Station 3. Chcąc ponownie zobaczyć trupy w akcji zebrałem się w sobie i ściągnąłem demko. Poczytałem również w literaturze branżowej kilka recenzji. I tu nastąpiło moje pierwsze ugryzienie w czerep. Około dwudziesto-minutowe demko przedstawia nam spotkanie głównych osób całej opowieści, czarnoskórego Lee i dziewczynki Clementine. Ich spotkanie jest musicie jednak przeżyć sami… nie zamierzam bowiem spojlerować.

     Kilka słów o grze. Jest to klasyczny point-&-click, czyli staroszkolna przygodówka. Dość nietypowy gatunek w zalewie dzisiejszych strzelanek i gier akcji. Dodatkowo gra skupia się na dialogach które bardzo fajnie są prowadzone, a nasze odpowiedzi ograniczone są limitem czasowym. Jedynym blokerem może być brak polonizacji przez co trzeba dość dobrze operować językiem aby czuć się w grze swobodnie. Opowiadana historia jest spójna i nie brakuje zarówno zapierających dech w piersiach momentów jak i momentów grozy. Charakterystyczna dla gry jest również komiksowa ale dość sugestywna grafika. Jednym słowem, długo się nie zastanawiając, zakupiłem przez PSN-a wszystkie pięć sezonów. Gra bowiem wydawana była co dwa – trzy miesiące w 2-3 godzinnych blokach do zakupienia przez sieć. Kumpel strasznie na to narzekał bo epizody zawsze kończyły się w taki sposób że oczekiwanie na ciąg dalszy przez 2 miesiące było dla niego istną katorgą. Szczęśliwie dla mnie, w sieci świeżo miała premierę piąta ostatnia odsłona i tym samym zakupiłem wszystko z jakąś fajną zniżką.


    Powiem jedno, nie dziwię się że gra królowała wśród list the best of 2013. Jest po prostu świetna. Przedstawiony świat z racji bezpośredniego uczestniczenia w nim pod postacią Lee mocno działa na emocje. Opowiedziane historie zaskakują i gra nie pozwala od siebie na długo odejść. Dodatkowym atutem jakości komputerowych Trupów jest również fakt że od drugiego epizodu zainteresowała się opowiadaną historią również moja żona, żywo co i rusz komentując wydarzenia z ekranu. Razem wkręciliśmy się do tego stopnia, że kończąc 4 epizod około 1:00 w nocy sama namówiła mnie do zaliczenia finałowego rozdziału gry. Muszę również wspomnieć o jej łezkach w oczach gdy perypetie Lee i Clementine przedstawione są we wzruszającym finale.

    Nazwy poszczególnych epizodów to:

Epizod 1 – A New Day

Epizod 2 – Starved for Help

Epizod 3 – Long Road Ahead

Epizod 4 – Around every corner

Epizod 5 – No time left


     Na dniach Telltale Games, pracujące już nad drugim sezonem wypuściło DLC o podtytule „400 Days”. Dodatek zbiera dość dobre recenzje i w sumie kosztuje około 20 PLN więc długo nie myśląc zaciągnąłem go z PSNa. Mając wolny wieczór, siedliśmy wraz z żoną do gry. Dodatek jest bardzo króciutki, 5 historii ze świata Trupów, gdzie w sumie to nawet nie ma za dużo trupów. To bardziej powrót do zainfekowanego świata i prezentacja (zakładam) potencjalnych bohaterów, którzy pojawią się w drugim sezonie. Podsumowując więcej tego samego z mam wrażenie z trochę lepszą oprawą. Dialogi nadal trzymają poziom i w dalszym ciągu nie ma tu dobrych wyborów. Zawsze jest coś kosztem czegoś. To w sumie flagowy atut całej serii więc nie pozostaje nic więcej jak oczekiwanie na premierę drugiego sezonu.

 Leave a Reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

(required)

(required)