Cze 052012
 

Teraz już wiem, dlaczego pokój był w tak niskiej cenie. Spanie nad klubem czynnym 24 godziny gdzie non stop leci jakaś sieka jest koszmarem. Słabo zasypiam przy hałasach więc zasnąłem dopiero nad ranem. A ranem regeneracja prysznicem, jajecznica i w zasadzie człowiek może funkcjonować. Potem krótkie przejście przez miasto i znów kolejką do Szczakowa i piechotką na festiwal.

Droga sprawdzona zatem jeśli następne edycje Metalfestu miałyby wylądować tutaj na stałe to jest to rozwiązanie sprawdzone dla tych, którzy są wygodniccy (jak ja) i nie chcą brać pola wymiotowego. Kolejka i przejście się są w sam raz na rozgrzewkę (zarówno po południu jak i w nocy). Przespać się można w Katowicach lub Mysłowicach i spokojnie dojechać. Połączenia są dobre, bo za dnia do Jaworzna pociągi kursują średnio co godzina a ostatni z Jaworzna jest w rozsądnej godzinie i nie zawala on całego koncertu ostatniej z grup.

Tego dnia postanowiłem przetestować szybkość trasy bo chciałem zdążyć na Grand Magusa. Miałem 20 minut do rozpoczęcia, gdy wyszedłem z pociągu. Ruszyłem z buta i po niecałych pół godzinie już byłem pod sceną. Chłopaki już jechali w najlepsze, ale zdążyłem na większą część ich występu. Wyszło tak, jak na płytach i dobrze. „Walhalla rising” czy „Hammer of the North” nie zawiodły. Z takimi brodami nie można grać źle nordyckich kawałków. Zacięcie do gry mają, kontakt z publiką też (nauka „Na zdrowie” zamiast norweskiego „Skol”) i skoczne heavy metalowe kawałki. Miłe do posłuchania i pomachania rękami. Continue reading »

Paź 052011
 

Masters of Rock 2011 rozpoczął się w tym roku mniej widowiskowo niż poprzednio. Nie przedziurawiła się żadna opona, nie było potwornych temperatur i nie spieszyliśmy się z czasem by dostać się na czas do nieznanego Zlina. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie i bez problemów. Pojechaliśmy trasą inną niż zwykle – ani nie na Kraków, ani nie na Katowice. Urokliwa trasa przez Włoszczową dawała sporo nowych wrażeń estetycznych dotyczących piękna polskich off-roadów. Pogoda dopisywała, bo nie było za gorąco a słoneczko nie prażyło bez opamiętania. Jednak powiedzieć, że nie świeciło, to nadużycie. Czerwona od ciągłego nasłonecznienia zbysiowa ręka była dowodem w tej sprawie, ale to była drobnostka.

Przemknęliśmy przez Polskę jak Niemcy w trzydziestym dziewiątym i stanęliśmy w Cieszynie na tankowanie i standardowy zakup winietki. Ostatnie spojrzenie w tył na Polskę i już za parę minut Wilk gniótł kołami czeską autostradę. O dziwo było na niej więcej samochodów niż zwykle. Czyżby Czesi wreszcie zaczęli wykorzystywać to, co mają? Liczba aut nie sprawiła jednak by jechało się gorzej lub z korkami. Sprawnie minęliśmy Frydek Mistek, potem Nowy Icin aby skierować się na południe i dobić w okolice Vizovic od drugiej strony niż rok temu. Pierwsze czarnuchy już było widać, a w samej mieścinie wylęgły grupkami i pojedynczo na ulice i parki. Namioty były już rozstawiane, pierwszym nieprzytomnym już wystawały nogi z żywopłotów i krzaków, a okrzyki radości i radosne growlowe bekania unosiły się nad parasolkami „Gambrinusa”. Jeszcze tylko kilka kilometrów i zaparkowaliśmy ostatecznie pod miejscem przeznaczenia, czyli Hotelem Sole. Zajęło nam to całe 8 godzin licząc od ruszenia spod Torwaru, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem biorąc pod uwagę postój na parówy, zimną pizzę, tankowanie i kawkę energetyczną.

Continue reading »

Lip 122011
 

W tym roku Mastersi prezentują się całkiem okazale i nawet składem przebijają ubiegłoroczną edycję. To już za kilka dni więc jeśli jeszcze ktoś chce się załapać to ma ostatnie minuty na podjęcie decyzji i spakowanie gratów.

Dla tych, którzy jednak nie będą w Czechach przygotowaliśmy krótki spis tego, co będzie można posłuchać i pooglądać w Vizovicach. Autorem opisów jest Zbych – w tym roku jego kolejka była :) Cieszcie oko i żałujcie, że was tam nie będzie.

Czwartek, 14 lipca

Fleret (CZ) – Czeski folk-rock

Dark Gamballe (CZ) – Czech Industrial Metal :)

Alestorm (UK) – Chłopaki z Perth w Szkocji. Muza inspirowana pirackim brzmieniem określanym mianem „Pirate Metal”. Wesołe brzmienie, skoczne rytmy o pirackich kapitanach, bitwach morskich, skarbach i potworach z głębin. Skocznie, energetycznie i z JARRRRRRR.

Virgin Steele (USA) – Amerykański zespół grający heavy/power metal, z elementami symfonicznymi i progresywnymi. Założony w 1981 przez Jacka Starra. Od tego czasu wydali 12 albumów. Klasyczne brzmienie. Na ich koncie jest również działalność Metal Operowa. Mocne staroszkolne granie.

Bonfire (GER) – Heavy Metal z Niemiec. Założony w 1972 roku. Grupa z dużym dorobkiem muzycznym.

Amorphis (FIN) – Powstali w 1990. Początkowy death doom został zamieniony na melodic death metal po zmianie wokalisty w 2005. Nazwa pochodzi od słowa Amorphous – bezpostaciowy. W tekstach nawiązują do takich zagadnień jak śmierć, wojna, lokalne legendy oraz fińskiego poematu epickiego Kalevala. Spory dorobek albumowy. Dobra muza. Continue reading »