Mar 292010
 

Rammstein i Combichrist już pojechali. Nam zostały zdjęcia oraz masa pozytywnych wspomnień z wyjazdu. I nimi chcemy się z Wami podzielić. Ten dwugłos prowadzę ja – czyli Yarot – oraz Zbych. Zapraszam!

„Reise, reise”

Wyprawa do Łodzi zaczęła się o 12, gdy tylko autokar ruszył spod Dworca Gdańskiego. Rozsiedliśmy się, pośmialiśmy i ruszyliśmy (Zbych: w autobusowym TV pojawiła się wizja i autokar wypełnił się rykiem niesfornych wokalistów, rytmiczną perką oraz ulewą gitarowych riffów, zestaw piosenek znany z poprzedniej listopadowej wyprawy do Katowic 2009). Podróż minęła na rozmowach, oglądaniu i słuchaniu muzyki w tym koncertu Rammsteina z Nicei (Zbych: koncert odpalono zaraz po 15 minutach na siku gdzie w ruch poszła słuszna inicjatywa soku malinowego, taki mały before). Zrobiło się gorąco (i to podwójnie bo grzanie w autokarze na maksa było podkręcone), niektórzy podśpiewywali, inni odsypiali a jeszcze inni rozmawiali o wszystkim i o niczym. Nie powiem, że trzy godzinki minęły jak z bicza strzelił, bo to jednak kawałek czasu, ale Łódź pojawiła się za oknami dość szybko (Zbych: Łódź zjawiła się niespodziewanie ponieważ szyby tak zaszły musztardą, że nic nie było przez nie widać). I abyśmy nie zapomnieli o jej wyglądzie to pokręciliśmy się wokół Atlas Arena by poszukać miejsca parkingowego. Łatwo nie było, ale udało się przycupnąć przy jednej z bram. Dla niektórych to już było za dużo i opuścili wcześniej autobus by odlać się w parku – jak człowieka przyprze to wiadomo, że zrobi wszystko. Cały autokar kibicował nieszczęśnikowi, ale wszystko się udało bez mandatu i gorszenia staruszek. Atmosfera oczekiwania na pierwsze dzięki klawiszy R+ rośnie.

Continue reading »

Mar 022010
 

Get Your Body Beat … Let Your Blood FLOW !!!!

Combichrist – Warszawska Progresja 11.03

Pierwsze spotkanie z Combichrist to jak piącha w NOS !! Mocny Beat, Cyberpunkowy klimat, ostra psychodela, błysk reflektorów po gałach, kilku freaków w maskach gazowych z irokezami bądź łysych, mechaniczne podrygiwanie korpusu i duża dawka elektroniki.

Pierwsze spotkanie z tymi Freakami zaliczyłem tuz przed Listopadowym 2009 koncertem Rammstein w katowickim Spodku. Cały czas wisiało w powietrzu przekonanie że jeszcze tylko jakieś mięczaki z supportu i wejdą Germańcy na scenę. Gasną światła, i ŁUP ŁUP ŁUP ŁUP zaczyna się ostra jazda !!I to po MAXIE !! Błysk reflektorów, Spodek na chwilę wypełnia się chorym toksycznym światłem i chłopaki z Combichrist zaczynają ostrym tempem kilka energetycznych kawałków.

Jak dla mnie, ich muza to mroczny cyberpunk, na teledyskach i ich wizerunkach widać niepokojący obłęd w oczach, pomysły mają wg. mnie dość nietuzinkowe i mocno mnie zaintrygowali. Stąd trochę historii:

Cały ten cyrk rozpętał niejaki Andy LaPlegua w 2003 roku tworząc utwory oznaczone banderolką Power Nosie. Początkowy projekt DRIVE, przekształcił się w Combichrist i zaatakował rynek albumem The Joy of Gunz. Seria singli i koncertów z popieprzonym scenicznym performancem i litrami sztucznej krwi na scenie J wywołały proces szybko rosnącej popularności. Ponadto zespół zanotował kilka wysoko notowanych na listach przebojów singli (min. Sex,Drugs und Industrial) a kawałek „Get your body beat” został dodatkowo wykorzystany w filmie science-fiction – The Gene Generation. Ich najnowszy album “What the fuck is wrong with you people?” był poparty trzyczęściową trasą koncertową obejmującą Europę, Australie i Amerykę Północną, zawitali wtedy też do Polski. Continue reading »