Wrz 272015
 

Faith No More po raz kolejny w Polsce i po raz kolejny okazał się to być wielce udany występ. W ogromnej Tauron Arenie odbyło się widowisko dużo lepsze niż to parę lat temu na Malcie. Teraz było głośno, żartobliwie, patetycznie i Pattonowo.

Koncert był częścią trasy promującej nową płytę „Sol Invictus”. Płyta specjalnie porywająca nie jest i dopiero od trzeciego słuchania nabiera głębi. Występujące udziwnienia powodują, że nie jest łatwa w odbiorze, ale za to jak zaskoczy to powinna dać satysfakcję dla każdego fana FNM. Niestety inni muszą obejść się smakiem. To nie jest płyta dla każdego. A szkoda.

Zamiast relacji będzie filmik – już tyle razy widziałem Pattona, że szkoda strzępić sobie klawiaturę na powtarzanie tego wszystkiego. A nic nowego nie było zatem filmik wystarczy.

Lip 142012
 

Gdy w błogim liceum podłączono mi kablówkę to po raz pierwszy mogłem poznać smak zachodu. W szczególności muzyczny smak bowiem królowała oczywiście MTV. I nie taki chłam jak jest teraz tylko prawdziwa muzyka, relacje z koncertów, Beavies i Butthead, Headbangin balls, MTV News z Paulem Kingiem i klipy zespołów, które znają się na muzyce. Wtedy też, pojawił się „Epic”, który zmiótł mnie z ulicy i rzucił do rynsztoka. Nie dość, że fajny kawałek to jeszcze z obłędnym teledyskiem, który puszczała MTV notorycznie. Wtedy nie było mocnego na Metallicę, Guns n Roses i właśnie na Faith No More. Wtedy też tęsknie patrzyłem na to wszystko i żałowałem, że nie zobaczę już wielkich gwiazd na żywo. Bo jak tylko będzie można to już dawno przestaną być gwiazdami. Los okazał się łaskawy i wszystko co było dobre w latach 80 i 90 nadal jest dobre. Kapele grają, wokale nadal urzekają a gitarki szaleją na scenie. Zobaczenie Pattona z Faithami od zawsze było moim numero uno i wreszcie się udało. Wreszcie. W Poznaniu.

To był bardzo ciepły dzień lipca. Jazda pociągiem nie była specjalnie uciążliwa bo PKP jeszcze była jedną nogą przy Euro i utrzymywała wysokie standardy podróży. Była klima, darmowe ciasteczko i informacja o trasie i opóźnieniach. W samym Poznaniu było już gorąco. Jakoś udało dostać się w okolice Malty i spotkać z resztą towarzystwa w postaci Zbyszka i Ani. Sztuczne jeziorko i kilka budynków wokół tworzyło dość urokliwe miejsce i dawało ciekawą scenerię do koncertu. Inna sprawa, że kawałek był do przejścia by pod scenę się dostać, ale nie padało i spacer był przyjemnością. Jedynym mankamentem było przemykanie pomiędzy rowerzystami, których hordy wyszły by akurat teraz pojeździć i pośmigać wokół jeziorka.

Continue reading »