Sie 072011
 

Czasami mamy ze Zbysiem taką fazę, że oglądamy i słuchamy rzeczy, które są bardzo niszowe a przez to bardzo niezwykłe. Przy takich koncertach zazwyczaj nie zna się zespołów, które grają, chociażby z samej nazwy nie wspominając o dokonaniach muzycznych. Tak było przy specjalnym koncercie w Progresji, którego nazwa „Moonlight Waltz Tour 2011” wskazywała na mrok, wampiry i gotyk. W dodatku zestaw zespołów podkreślał jeszcze tylko to wrażenie. Ostrzyliśmy sobie zęby na ten gig bo zapowiadał się niezwykle miodnie. Nie spodziewaliśmy się tłumów, ale to akurat żaden problem. Liczyliśmy natomiast na jakichś nietuzinkowych freaków poprzebieranych i wystylizowanych na Gotyk-style. Nie zawiedliśmy się. Tłoku przy takich koncercikach nigdy nie było. I tutaj było to samo. Pewnie można było ściągnąć więcej, ale nie było reklam na ulicy czy w necie i przeszło to tak bez echa.

Na „My Sweet Torment” nie dotarliśmy. Środek tygodnia i konieczność dojazdu zrobiły swoje. Dodatkowo na trasie jeszcze było integracyjne piwko Zbysia, z którego średnio mógł się wymigać. Wtedy jednak nie wiedzieliśmy co tracimy więc dość lekko do tego podeszliśmy. A tak minęła nas nie dość, że fajna kapela w klimatach bardzo gotyckich i w ciekawych ubiorach to jeszcze ze śliczną dziewczyną na wokalu. Hiszpanie akurat kończyli zwijać sprzęt gdy wdepnęliśmy do klubu, zakupiliśmy piwo i ruszyliśmy na merche. Ceny „promocyjne” więc przynajmniej sobie popatrzyliśmy. Nie było jakiejś rewelacji. Wyszliśmy więc na zewnątrz dostając przy okazji stempelek na ręku o wszystko mówiącej treści „Papieros”. Gdy coś zaczęło dziać się na scenie to podbiliśmy na salę. Continue reading »